Blog

Zaniżone odszkodowanie – czy da się wygrać z ubezpieczycielem?

Ubezpieczyciele bardzo często celowo proponują poszkodowanym kierowcom mocno zaniżone odszkodowania. Zakładają przy tym, że albo ubezpieczony się nie odwoła, albo jeśli to zrobi, dostanie o tyle więcej, ile ubezpieczyciel wypłaciłby w normalnych warunkach. Dlatego warto walczyć o odszkodowanie, które w razie wypadku w pełni pokryje profesjonalną naprawę auta.

Triki ubezpieczycieli

Pierwszą wycenę naprawy samochodu po kolizji albo wypadku ubezpieczyciel podaje nam wprawdzie jako ostateczną, ale my powinniśmy zawsze traktować ją jako propozycję. Niezależnie od tego, że pieniądze otrzymamy na konto niemalże natychmiast, dla nas ma to być punkt wyjścia do dalszych negocjacji.

Dokonywana przez ubezpieczycieli szybka wypłata nie ma nic wspólnego z dbaniem o klienta, ale jest trikiem psychologicznym mającym za zadanie przekonanie ubezpieczonego, że sprawa znalazła swój finał. Jeżeli się na to nabieramy i zadowalamy otrzymaną na konto kwotą, to rzeczywiście będzie to koniec sprawy. Prawda jest jednak taka, że przyjęcie pieniędzy od ubezpieczyciela nie zamyka nam drogi do dalszych roszczeń. Co więcej, dotyczy to nie tylko tu i teraz, ale także przyszłości. Dotyczy to szczególnie przypadków odszkodowań wypłacanych z ubezpieczenia OC sprawcy

Jest to tym bardziej oczywiste, że wykonanie pełnej listy uszkodzeń jest możliwe dopiero po rozłożeniu przez mechanika auta na części, a w każdym razie po dotarciu w głąb uszkodzonego miejsca. Tymczasem ubezpieczyciel wysyła na konto odszkodowanie już po wstępnym obejrzeniu samochodu i z reguły są to oględziny auta z zewnątrz.

Obowiązki ubezpieczycieli i ubezpieczonych

Na ubezpieczycielu wypłacającym odszkodowanie z tytułu odpowiedzialności cywilnej spoczywa obowiązek zrekompensowania ubezpieczonemu wszelkich strat. Jeżeli jest to możliwe technicznie jego obowiązkiem jest przywrócenia auta ubezpieczonego do stanu sprzed kolizji bądź wypadku. Jeżeli więc połamał się oryginalny zderzak, błotnik czy stłukł reflektor, prawem opłacającego składki OC jest otrzymać pieniądze na kupno takich samych części nawet wówczas, gdy takowe są absurdalnie drogie. Nie jest wzbogaceniem się zamontowanie nowych i oryginalnych części (a takiego argumentu używają nagminnie ubezpieczyciele, aby zaniżyć sumę wypłaty odszkodowania) tylko dlatego, że części, które uległy zniszczeniu, były używane.

Ubezpieczyciel musi wypłacić pieniądze w wyniku szkody, a ubezpieczający się nie musi przedtem ani w ogóle naprawiać samochodu. Ubezpieczyciele nie mają prawa tego wymagać, czy żądać przedstawienia rachunków za zakup, czy naprawę. Tak stoi w przepisach prawa, ale czy jest to stosowne w praktyce?

Po otrzymaniu pieniędzy na konto ubezpieczony stwierdza zazwyczaj, że jest to kwota zaspokajająca jedynie pewien procent potrzeb, jakie są konieczne do porządnej naprawy auta. Może to być wręcz nikły procent, bo np. zaledwie 20. Ubezpieczyciel osiąga taki wynik, ponieważ wyliczenia przeprowadza przez porównanie najniższych na rynku cen części zamiennych dostępnych w hurtowniach motoryzacyjnych i z reguły zamienników części oryginalnych. Ponadto uśredniany jest koszt robocizny do zazwyczaj 50 zł netto za godzinę i to niezależnie od miejsca w kraju, gdzie ów mechanik pracuje, czy rodzaju stacji napraw pojazdów. Wreszcie do naprawy, a nie do wymiany kwalifikuje się wszystko, co tylko się da i ostatnie, zaniża się nagminnie długość pracy mechaników czy blacharzy, zakładając przy tym, że wszystkie wyliczone zamienniki części będą do wymiany idealnie pasować.

Są w tych wyliczeniach prawdziwe kurioza, np. wymiana zderzaka w ciągu 20 minut, a jeśli nie podoba się nam wycena, ubezpieczyciel oznajmia, że chętnie dopłaci, ale dopiero po zobaczeniu rachunków.

Zaniżona wycena wypłaty odszkodowania

W wypadku zbyt małej kwoty wypłaty z ramienia OC mamy trzy możliwości dochodzenia swych praw.

Zbieranie wycen

Jeżeli dojdzie do przypadku [b]ubezpieczenia likwidowanego z OC[/b], na ubezpieczycielu spoczywa obowiązek pokrycia nie tylko kosztów naprawy uszkodzonego auta, ale również opłat sądowych, kosztów wynajmu adwokata i kosztów dodatkowych wycen, jeżeli takowe są niezbędne do uzyskania odszkodowania w pełnej kwocie.

Gdy mamy możliwość (jeśli stać nas na pozew, to musi ona wystąpić) trzeba zainwestować w wycenę rzeczoznawcy i warsztatu samochodowego. W pierwszym wypadku 200-500 zł, w drugim ok. 150-200 zł.

Przy tym niewiele ryzykujemy zamawiając rzetelną wycenę naprawy, nawet wówczas, gdy zamierzamy wystąpić przeciwko ubezpieczycielowi w sądzie. Po uzyskaniu wycen wystarczy jednak przesłać je ubezpieczycielowi. Przedtem warto jednak zaprosić rzeczoznawcę firmy ubezpieczeniowej do warsztatu. Dając mu możliwość zrobienia zdjęć rozłożonego na części auta i na ręce składając świeżo zrobioną wycenę, w wielu wypadkach uzyskamy to, o co walczymy.

Zbieranie rachunków

Jeżeli przeczytamy dokładnie pisemko towarzystwa ubezpieczeniowego odnoszące się do wyceny znajdziemy tam adnotację o możliwości zmiany kwoty odszkodowania, o ile naprawa auta i użyte do niej części będą kosztowały w rzeczywistości więcej niż wykazała wycena ubezpieczyciela. Jeżeli zatem mamy do wymiany zakwalifikowany zderzak, który ubezpieczyciel wycenił na 200 zł, to mamy prawo pójść do sklepu dilerskiego i kupić oryginalny nowy zderzak za 2000 zł. Ważne, aby wziąć fakturę i to samo dotyczy innych części.

Po naprawie auta i z zebranymi rachunkami oraz fakturami za robociznę zgłaszamy się do ubezpieczyciela po pieniądze. Zazwyczaj zapłaci o ile na wycenie nie było zaznaczone przez rzeczoznawcę, że uszkodzone części nie były oryginalne. Mamy prawo do pokrycia kosztów zakupu tylko takich części, jakie zostały uszkodzone podczas wypadku czy stłuczki.

Droga sądowa

Pozwanie firmy ubezpieczeniowej nie musi być związane z koniecznością wcześniejszej naprawy samochodu. Można to zrobić jedynie po to, aby wykorzystać jedną z dwóch opcji przedstawionych powyżej, gdyż w takich wypadkach ubezpieczyciele rzadko odmawiają pokrycia kosztów naprawy. Masz jednak prawo nie godzić się na naprawę auta wedle życzenia ubezpieczyciela, czyli najczęściej byle jak i przy użyciu najtańszych części zamiennych, gdyż nie masz obowiązku posiadać środków na naprawę, która zostanie wykonana należycie. Do złożenia pozwu konieczna jest jednak szczegółowa wycena naprawy auta, gdyż bez tego nie wiemy, ile zażądać, a także dlatego, że będzie to pozew, którego podmiotem są pieniądze i wysokość przedmiotu sporu musi się znaleźć na pozwie.

W pozwie określamy, z czym się z ubezpieczycielem zgadzamy, a co jest przedmiotem sporu. Np. możemy się zgadzać z listą koniecznych napraw i mających być użytych do tego części, ale nie zgadzamy się ani z kosztami robocizny, ani z cenami tych części przedstawionymi przez ubezpieczyciela. Wówczas wystarczy mieć wycenę warsztatu, w którym była dokonana albo ma być wykonana naprawa. Jeżeli jednak spór dotyczy również tego, co jest konieczne do doprowadzenia auta do stanu sprzed szkody, konieczne jest zainwestowanie również w opinię rzeczoznawcy (ok. 300 zł).

Nie zapominajmy o adwokacie

Przed sądem cywilnym nie musimy stawać wraz z adwokatem, ale doświadczenie pokazuje, że lepiej takiego wynająć. Ubezpieczyciele mają całą armię prawników i skrzętnie to wykorzystują. Bez adwokata możemy ponieść przykrą, a do tego kosztowną porażkę, a przy wygraniu sprawy koszty wynajęcia prawnika opłaci przegrany, czyli ubezpieczyciel.

Powrót do bloga

Darmowa konsultacja

Możesz także napisać: info@kancelarialesta.pl

Dane kontaktowe
Zadzwoń

512 496 601

Copyright © 2021 Kancelaria Lesta. All Rights Reserved. Wykonanie A.I.FIA